Piękny czterdziestoletni
Archiwum
Sierpień 2011
Wrzesień 2011
Październik 2011
Listopad 2011
Grudzień 2011
Styczeń 2012
Luty 2012
Marzec 2012
Kwiecień 2012
Maj 2012
Tagi
  • ACTA
  • asg
  • Baby
  • biuro
  • biust
  • budowa
  • budowlańcy
  • cycuszki
  • demotywatory
  • dialogi biurowe
  • hand job
  • imieniny w pracy
  • instrukcja
  • ja
  • kobieta
  • kochanka
  • kolega
  • koleżanaka
  • koleżanka
  • koniec urlopu
  • kościół
  • Kotlina Kłodzka
  • książka
  • kuma
  • kwiatki
  • Lubię
  • małżeńskie dialogi
  • małżeństwo
  • miłość
  • młoda
  • muzyka
  • newsy
  • noc
  • nuda
  • ojciec
  • opowieści biurowe
  • panisko
  • paranoja
  • picie
  • pies
  • Piotr
  • piwo
  • plagiat
  • początek
  • polityka
  • politykiery
  • praca
  • przemyślenia
  • przepis
  • pytanie
  • radosna twórczość
  • rozczarowanie
  • sam o sobie
  • seks
  • sms
  • Spotkanie
  • stanik
  • stara miłość
  • Syn
  • śmierć
  • Śnieżnik
  • święta
  • trójkąt
  • udawanie
  • urlop
  • wariat
  • weekend
  • wiosna
  • władza
  • wspomnień czar
  • zakupy
  • zdrada
  • zemsta
  • z ostatniej chwili
  • zwierzenia
  • żona
  • żule
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
RSS
czwartek, 17 maja 2012
Minął rok.

Od czasu, gdy na ostro wystartowałem z budową domku. Jak dobrze pójdzie, to jeszcze tak ze 2-3 miesiące i będę mógł się do niego wprowadzić. Owszem, rok to nie jest jakieś szczególne osiągnięcie. Znam takich, co rozpoczęli budowę w kwietniu a skończyli we wrześniu. Cóż, daleko mi do tego wyniku, ale uważam że i tak nieźle mi idzie.

Budowa pozmieniała moje życie. Jest wiele prawdy w powiedzeniu, że jest to czasy wyjęty z kalendarza. Choć też nie tak do końca. Tak po prawdzie, najbardziej ucierpiało moje życie sportowe. Musiałem całkowicie zrezygnować z ukochanej kravmagi. Strasznie mi tego brakuje. Liczę na to, że od września wrócę na treningi.

Zmieniło się też moje życie seksualno-towarzyskie, jeśli tak mogę napisać. Zero romansów. Pousychały, jak niepodlewany kwiatek w doniczce. Część skończyła się sama, bo nie było czasu i sił by je ciągnąć, inne umarły śmiercią gwałtowną, zakończone z dnia na dzień. Jakoś mi ich nie brakuje. Druga strona medalu jest taka, że lepiej dogaduję się ze ślubną. Paradoksalnie mamy teraz więcej czasu dla siebie i więcej tego czasu spędzamy razem.

Jest fajnie...

Tagi: budowa ja
08:09, jamisiu
Link Komentarze (2) »
Renatka.

Najładniejsza dziewczyna w okolicy. W okolicy, czyli tak przynajmniej w promieniu kilku wiosek z których autobusami zwożono dzieciaki do gminnej szkoły. Lata osiemdziesiąte. Dyskoteki w szkole, przy radiomagnetofonie Kasprzak i kolorofonie. Z głośników leciały same szlagiery Modern Talking albo Bad Boys Blue. A na parkiecie sali gimnastycznej brylowała ona. Renatka. Śliczna dziewczynka z najstarszej, 8mej klasy. Nie dość że śliczna jak z obrazka, to jeszcze miła, sympatyczna. Cała męska część podstawówki w klasach od 5 do 8 się w niej kochała. Renatka dobrze się uczyła, wróżono jej świetlaną przyszłość. Niestety, na drodze do tej przyszłości stanęła wakacyjna miłość pierwszej klasy, szkoły średniej. A dokładniej owoc tej miłości, który przyszedł na świat w następnym roku. Dziś to już nie taka afera. W ciążę zachodzą młodsze. Wtedy to było wydarzenie gminne, podobne do bitwy pod Stalingradem. Wytoczono ciężkie działa, dziewczyna została wyrzucona ze szkoły, potępiona, zmuszono ją do natychmiastowego ślubu. Bo to taki wstyd dla rodziny, panna z dzieckiem i do tego taka młoda. Nie umiem powiedzieć ile to małżeństwo przetrwało. Renatka zniknęła z wioski. Czasem, gdzieś tam w kolejce do mięsnego usłyszeć można było że się wyprowadziła, że jest z drugim w ciąży.

Dla mnie świat bloku i szkoły podstawowej urwał się jak ucięty nożem, gdy pojechałem do szkoły średniej. O Renatce nie było nic słychać. Zresztą, niewiele mnie to interesowało.

Aż do wczoraj. Idę ja ci na zakupy do osiedlowego marketu, patrzę, a tu, między regałami pomyka nie kto inny tylko Renatka. Poznała mnie. Uśmiechnęła się, powiedzieliśmy sobie "cześć' i każdy poszedł w swoją stronę. Nie było czasu zagadać. Ale skoro Renia tu pracuje, to może będzie chwilka by stojąc, w kolejce do kasy zapytać, co u niej słychać? Najwyraźniej ze świetlanej przyszłości niewiele zostało. Zresztą, co mi do tego. Jeśli jej to odpowiada, jest jej z tym dobrze, to OK.

I wiecie co? Renatka się troszkę postarzała, ale tak ładnie. Taki widać urok ładnych ludzi, że nawet starzeją się ładnie.

 

Tagi: wspomnień czar
07:54, jamisiu
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 maja 2012
Szkoła życia.

Jedzie sobie facet pociągiem. Facet koło sześćdziesiątki. Jest elegancko ubrany, w ręku nowy telefon, z boku aktówka. Widać że gość jest zamożny. Na kolejnej, którejś tam stacji, do pociągu wsiada piękne młode dziewczę. Króciutka spódniczka, śliczny, idealnie dopasowany do ciała sweterek, a pod sweterkiem ładny, krągły biuścik. Przedział pusty. Żywej duszy praktycznie w całym wagonie. Pan zebrał się na odwagę i tak oto zagaduje młodą piękność:

- Przepraszam za śmiałość, ale pani jest taka młoda i piękna. Powiem wprost, bez owijania w bawełnę o co mi chodzi. Jestem gotów zapłacić pani tysiąc złotych, za możliwość pocałowania pani pięknych, nagich piersi. Pan na potwierdzenie swoich słów wyciąga gruby portfel. Dziewczyna oburzona, jak pan tak może, to niedorzeczność! Wstaje, żeby wyjść z przedziału. Na to pan szybko mówi: dam dwa, nie, trzy tysiące! Pociąg jest prawie pusty, nikt tego nie zobaczy! To tylko jeden całus. Co pani szkodzi? Dziewczyna się zawahała. Więc pan ciągnie dalej: dam cztery tysiące, tyle mam przy sobie, to moja ostateczna oferta!

Dziewczyna chwilę się zastanowiła, po czym szybkim ruchem rozpięła stanik i podwinęła sweterek. Całuj pan!

A starszy pan na to: wie pani co, jednak się rozmyśliłem, to dla mnie za drogo...

 

Jaki jest morał z tej opowiastki?

 

 

Nie wiem. Ale starszy kolega Stefan (taki pan pod sześćdziesiątkę), co mi ten kawał sprzedał, był nim nieźle ubawiony. 

 

 

Tagi: opowieści biurowe
14:33, jamisiu
Link Dodaj komentarz »
Właściwa puenta.

Wpadam do najważniejszego wydziału.

- Cześć szefowa!

- Cześć wielki!

- Aniu, nie jesteśmy aż w takiej zażyłości, byś mogła to stwierdzić na pewno. Ale miło mi, że z góry tak o mnie, i moich walorach zakładasz!

- Ale ty powiedziałeś "mała", to ja powiedziałam "wielki"...

- Eee... nie, ja powiedziałem "szefowa".

 

Opowiadam o tym dialogu koledze Jaśkowi:

- No i wtedy okazało się, że się nie dogadaliśmy.

- Wiesz, słabo Ci to wyszło, w sumie.

- Czemu słabo?

- Bo wystarczyło zapytać: a skąd wiesz?

 

Tagi: dialogi biurowe
11:31, jamisiu
Link Dodaj komentarz »
Szczere pytanie.

Panowie, ale tak szczerze!

Który przejmuje się tym, że jego kochanka, kobieta, żona, czy dziewczyna może udawać z nim orgazmy? 

Z mojego punktu widzenia sprawa jest śmiesznie prosta. Mi jest dobrze, więc jest dobrze! A jeśli do tego dziewczę perfekcyjnie udaje, to w czym problem?

Tak sie nad tym zastanowiłem, po natrafieniu na kolejny pseudo-psychologiczny poradnik typu: "jak sprawdzić czy ona udaje".

Powiedzmy sobie tak naprawdę szczerze. Robi Wam to różnicę? Udaje, czy nie udaje?

No dobra, owszem, było by mi miło, owszem, moje męskie ego było by dodatkowo przyjemnie połechtane myślą o tym, że wszystkie te jęki w łóżku są prawdziwe. Było by miło, ale tak naprawdę, jest mi to bez różnicy. W tym względzie jestem skończoną świnią i egoistą. OK. Potrafię się postarać, chętnie też eksperymentuję, jeśli ona wykazuje chęć. Ale jeśli nie, to nie!

Ostatecznie, ważne że chce jej się ze mną do tego łóżka włazić. A z jakiego powodu robi jej się (na wspomnienie o mnie) mokro między nogami, jakie to ma znaczenie?

 

Tagi: ja seks
09:55, jamisiu
Link Dodaj komentarz »
Wieści z budowy.

Do tej pory, budowanie szło całkiem szybko i sprawnie. Ostatnio zaczynam mieć wrażenie, że już nie idzie, tylko zapierdala. Ciekawe doświadczenie. Myślisz, że się nie da szybciej, a tu się okazuje, że i owszem. Do tego ślubna uparła się na mały remont mieszkania. Mały w sensie: wymiana podłóg, tapet i odmalowanie całej reszty. Więc dzieje mi się teraz w dwóch miejscach na raz. 

Ciekawe jak to będzie, gdy skończę. Pewnego dnia nie będzie nic do wybudowania, pomalowania, ułożenia, skoszenia i co tam jeszcze. Jak ja sobie z tym bezruchem poradzę? 

Pamiętam taki okres po studiach, gdy wracając do domu z fabryki nie miałem w domu żadnych zajęć i kompletnie nic do nauki. Dziwne to było do tego stopnia, że sam sobie wyszukiwałem jakieś kursy, szkolenia i inne pierdoły, bo czułem że czegoś mi brakuje. 

Teraz też tak będzie?

Tagi: budowa
08:08, jamisiu
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 maja 2012
UWAŻAJCIE NA TO GÓWNO !!!

Powstał kolejny serwis, w którym za pobieranie zupełnie darmowego i legalnego oprogramowania należy płacić.

Jest to portal dobre-programy.pl

Miesięczna opłata za wykorzystanie ich autorskiego downloadera to 98zł a kara za brak wpłaty, to 200zł. Witryna wykorzystuje łudząco podobną nazwę do solidnego i uczciwego serwisu o nazwie dobreprogramy.pl

 

Nie dajcie się oszukać!

 

Więcej na ten temat znajdziecie TUTAJ

Tagi: z ostatniej chwili
13:59, jamisiu
Link Dodaj komentarz »
Trochę żal.

Wracam właśnie z najważniejszego wydziału. Od jednej takiej koleżanki. Dziewczyna sympatyczna, niegłupia. Kiedyś ciągnęło nas do siebie. Zresztą teraz też fajnie mi się z nią rozmawiało. Szkoda tylko, że strasznie zapuściła się po ciąży. Przed ślubem i ciążą, była taka, jakie najbardziej lubię. Okrągła, ale zgrabna. Miała kawałek ciałka, ale akurat tyle ile potrzeba. Słuszny cycuszek i zgrabną dupcię. Myślę, że pasowało by do niej stwierdzenie LEKKO przy kości. 

Niestety, po "starej" figurze został jej tylko bardzo słuszny cycuszek i uśmiech. Reszta gdzieś się zagubiła. Ja wiem że po ciąży czasem trudno wrócić do tego co było. U niej dochodzi specyficzny rodzaj sadełka, które odkłada się w pasie. Nogi i uda ma dalej całkiem zgrabne. Nieco większy kuperek, tyle że pod biustem urósł brzuszek. 

I do tego te straszne powyciągane sweterki. Dziewczę wstydzi się najwyraźniej swojej obecnej postury i próbuje maskować ją pod workowatymi sweterkami, które zamiast pomagać, dodają jej tylko lat i kilogramów.

Trochę żal. Choć z drugiej strony, jeśli jej i jej ukochanemu to nie przeszkadza, to nie ma problemu! Ostatecznie sam niewiele jestem od niej gorszy, też nieźle się zapuściłem.

 

Tagi: ja koleżanka
13:33, jamisiu
Link Dodaj komentarz »
And The Winner Is:

Moja zdecydowana faworytka!

(po przejrzeniu tyyylu interesujących zdjęć z wcześniejszego wpisu)

Tagi: radosna twórczość
11:04, jamisiu
Link Dodaj komentarz »
Synek skurwysynek.

Dziadkowie to niemal elita. W ciężkich czasach późnej komuny, najbogatsza rodzina we wiosce. Matka z aspiracjami. Ostatecznie aspiracje się skończyły na urzędniczej posadce średniego szczebla. Średniego, jak na popegeerowskie zadupie. I dwóch synków. Dzieciaczki z "dobrego domu".

Dwóch młodych i zdolnych kryminalistów.

Obaj już z bogatą kartoteką. Jeden zaczyna być pełnoletni, drugi to wyrośnięty byczek 20-25lat. Wieczorem zaćpani, lub zapici. Jak jest kasa. A jak nie ma, to się kasę "zrobi". To tylko kwestia czasu kiedy "popłyną". Jeden większy włam, jakieś pobicie. Jeszcze nie osiągnęli pełnię swoich możliwości. Może brak im doświadczenia, a może śmiałości. Ale to się zmieni. 

Widziałem takie akcje już wiele razy. Miejsce z którego pochodzę nie oferuje zbyt wiele. Trzeba naprawdę bardzo chcieć i być zdeterminowanym, by cokolwiek tu osiągnąć. Za to w drugą stronę, nie ma problemu. Sam kiedyś byłem na skraju. Na całe szczęście wystarczyło oleju w głowie. Ocknąłem się w porę, i gdy kolesie jeździli do BZ-tu kraść, ja poszedłem do szkoły. Wielu z moich rówieśników zabrakło tej iskry. Im się nie udało. Zaszczani menele w parku, to teraz mój rocznik. Ci starsi już wymarli, a ci młodsi, jak bohaterowie tej opowiastki, czekają na swoją kolejkę.

"Młodzi gniewni". To tylko kwestia czasu. Teraz jeszcze mama ubierze, nakarmi, opierze. Teraz jeszcze są młodzi i silni. To się bardzo szybko zmieni. Nawet matka się kiedyś skończy. Zostanie przytułek, noclegownia i butelka denaturatu.

Tagi: żule
07:48, jamisiu
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog